poniedziałek, 22 sierpnia 2011

Mała ucieczka

Pod pretekstem wyjścia do dentysty uciekłam z domu…na godzinkę…chce tu zostać, rozbić namiot i nie wracać do codzienności chociaż przez tydzień, chociaż przez jeden dzień. Uciekłam nad jeziorko do mojego tunelu z drzew. Przyjeżdżaliśmy tu kiedyś z moim teraz już mężem, kiedy nie mieliśmy gdzie iść, kiedy uciekaliśmy od rzeczywistości. A teraz…on praca, ja dziecko. Wieczne kłótnie o pierdoły, o jego wyjścia z kumplami, o moje samotne weekendy, o to, że za mało czasu spędza z dzieckiem. Boże co się z nami stało :(
TĘSKNIE!!!!
Dodatkowo wszystko też nieświadomie podpsówa mieszkanie z teściami i jego siostrą…ale co zrobić, on do bloku nie chce iść a ja chce trochę prywatności!!!! Bo jak narazie zastanawiam się ciągle czy aby jak usne z cyckiem na wierzchu to nie będzie nade mną i dzieckiem stała podziwiająca ją rodzinka wpadająca z wizytą bez zapowiedzi o 21….. czy może w trakcie 40-sto minutowego usypiania małej, kiedy widzę, że zbliża się sukces ktoś nagle nie wejdzie i: Ooooo co robicie?? Śpiiii??? A pogadaj trochę … a gugu… kurwa mać. Kolejne 40 minut (jak nie więcej) witajcie.
Chce mi się wyć i zwalić to na dentystę :(



2 komentarze:

  1. Bidunia...Z teściami, ech;-(Dramat!Oj wiem o co Ci chodzi kochana...Ale poczekaj jeszcze troszkę. Tylko troszeczkę. . .;-)Ściskam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj współczuję, współczuję :( i rozumiem.
    Będę podczytywać.

    OdpowiedzUsuń